Witam serdecznie w ten ostatni dzień ferii. Miałam pojechać gdzieś nad ciepłe morze, poleniuchować trochę ale skończyło się tylko na planach. Samo życie. Te dwa tygodnie wolnego spędziłam bardzo pracowicie.
Wpadłam w manię malowania. Na pierwszy ogień poszła moja pracownia, jest teraz cała niebieściutka, włącznie z sufitem i bardzo mi się to podoba. Wszystkie mebelki mam już białe. Całość pokażę Wam w następnym poście.
Jak ściny sobie schły, zabrałam się za kominek i lustro. Kominek był wyjątkowo oporny ,musiałam położyć cztery warstwy. Najdłużej mi zeszło z ornamentami, malowałam je bardzo małym pędzelkiem, aby dojść w każdy zakamarek.
Tak wyszło to moje malowanie...
A tak wyglądał przed przemianą.
Następnie zabrałam się za fotel do mojej pracowni. Oprócz pomalowania go na biało pokusiłam się o zmianę tapicerki.
Jestem z niego bardzo zadowolona, a taki był przed zmianą.
W między czasie malowałam jeszcze regał na moje scrapowe przydasie, pochwalę się nim trochę później.
Machnęłam jeszcze na biało komódkę z szufladkami, którą zrobił mi dawno temu mój Tata.
Jak widzicie nie próżnowałam, zostało mi jeszcze kilka rzeczy do pomalowania,ale chyba poczekam na wiosnę. Może wiecie gdzie się ona podziewa?
Cieplutko pozdrawiam :):):):)